Muzyka

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 3.

Budzę się szybko. Sprawdzam natychmiast, która godzina. Jest dopiero po 7...
Schodzę powoli z łóżka i podchodzę do szafy. Wybieram jakieś ubrania, po czym idę do łazienki. Kiedy już jakoś wyglądam, schodzę na dół, gdzie już słychać śmiechy. Podłoga zaskrzypiała, a ja cicho pisnęłam. Wchodzę do salonu, a wszystkie głowy są zwrócone w moim kierunku.
- No hej... - mówię cicho i przygryzam wargę. - Jak się spało? - siadam na podłodze przed nimi, bo nie ma już wolnego miejsca.
- Nie uwierzysz co oni... - zaczął Liam, ale Harry zatkał mu buzię. Chichoczę cicho. - Później ci powiem - uśmiecha się.
- Mhm - mówię i poprawiam włosy. - Co jemy na śniadanie? - pytam i wstaję.
- Nie wiem - uśmiecha się Louis.
- Może zamówimy pizzę? - pyta Niall.
- Tak, to chyba najlepszy pomysł - odpowiada Liam. - Kto zamawia? - przygryzam mocno wargę i wstaję z podłogi.
- Ja mogę - mówię mu cicho.
- A ktoś inny? - uśmiecha się do mnie przyjaźnie. - Może ty, Harry? - unosi brwi, a on wzdycha.
Wstaje leniwie z kanapy i wyciąga ze swojej kieszeni Iphone'a. Wybiera numer, a po chwili na nas się patrzy pytająco.
- No co? - pyta Zayn.
On strasznie mało mówi... Jest cichy. Zamknięty w sobie. Lubi przebywać cały czas sam.
- Jaką chcecie pizze? - pyta po chwili namysłu.
- Uch, weź maragritte i po sprawie - wywraca oczami Niall.
Harry tylko fuka, a po chwili dzwoni do jakiejś pizzeri. Po chwili kończy rozmowę się rozłącza. Podchodzi to kanapy i patrzy się na mnie zdziwiony.
- Dlaczego mi zajęłaś miejsce? - pyta z uniesionymi brwiami.
- Bo lubię - przygryzam wargę.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Harry mierzy mnie wzrokiem, a ja unoszę brew.
- Moja krew! - krzyczy Louis i przybija ze mną piątkę.
- Niech ta twoja krew ruszy dupę i zejdzie z mojego miejsca - warknął. - Możesz usiąśc na moich kolanach przecież - wywraca oczami, a ja się rumienię.
- Brzmi kusząco, Haroldzie - uśmiecham się do niego, a on go odwzajemnia. Zauważam, że w policzkach ma dołeczki.

O MÓJ BOŻE

- No to jak, Kate? - uśmiecha się dalej i podaje mi rękę.
- Nie, jednak zostanę tutaj - chichoczę. - Ale możesz usiąść na podłodze, a ja będę się bawić twoimi włosami, pasi? - uśmiecham się.
- Ale chcę za to nagrodę - przygryza wargę i puszcza mi oczko.
Siada, tak jak mu kazałam. Od razu zatapiam swoje palce w jego lokach. Jego włosy są strasznie miękkie. Mogłabym tak siedzieć i bawić się nimi godzinami.
- Aww - komentuje Lou.
- Zamknij mordę - warczy Harry, a ja uśmiecham się pod nosem. Harry przekręca głowę w moją stronę. - Chcę nagrodę - uśmiecha się do mnie szeroko.
- Mogę cię przytulić - przygryzam wargę - i nic więcej.

- Dobrze - uśmiecha się i wstaje. - Ale musisz wstać, wiesz?
Przygryzam mocno wargę i powoli wstaję. To się właśnie dzieje.

O MATKO

Chłopak rozkłada ręce i patrzy się na mnie z uśmiechem. Niepewnie go przytulam.
- Nie bój się, księżniczko. Ze mną jesteś bezpieczna - mówi mi na ucho.
- Mhm - tylko to mi się udaje wydusić z siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie używaj brzydkich słów, a jeśli blog Ci się nie podoba nie komentuj :).
~Właścicielka

Obserwatorzy